Idąc cmentarną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Odszedłeś bo byłeś słaby jak suchy liść
Dziś możemy dotknąć się naszymi pustymi duszami
Obnażyć swe oszustwa i nasze wypalone sumienia
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór
Idąc jesienną aleją szukam ciebie, mój przyjacielu
Chce być tylko z tobą przez kilka małych chwil
Pomóż mi przywołać tamte lata, ożywić śpiących ludzi
Pomóż mi pokonać smutek, który pozostał gdy nagle odszedłeś
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...
Już nikogo nie dręczą nasze mdłe spojrzenia
Dziś jesteśmy nareszcie sami w ten listopadowy wieczór...
Zabrałem cię pewnego dnia
W dorosły świat
Byłaś jak pijana ćma
Ja nie pytałem ile masz lat
Niełatwy jest ten pierwszy raz
Ten pierwszy raz czasami boli
Lecz przyszedł juz na ciebie czas
I rozkosz ten ból ci ukoi
Zaprasza cię dorosły świat
Wyglądasz już jak wielka dama
Nikt nie pyta ile masz lat
Od dzisiaj panów wybierasz sama [x2]
Poznałaś ze mną wielki świat
Szalejesz nocą, sypiasz w dzień
Nikt nie pyta ile masz lat
Bo dałaś mu to czego chciał
Przechodzisz łatwo z rąk do rąk
Królujesz nocą w pięknych barach
I tak ci minął kolejny rok
Rzuciłaś mężczyzn na kolana
Zaprasza cię dorosły świat... [x2]
Gdzieś dogasa cicho dzień, sen ogarnia ludzi już
Czarownice knują coś, dzieci jeszcze nie wiedzą nic
Gdzieś szalony sabat trwa w imię szczytnych ideałów
Świat okrywa lepka mgła różnych kłamstw i komunałów
Dzieci znów niegrzeczne są, więc zabrano im zabawki
Czarownice cieszą się, wymyślają nowe bajki
Czarownice bezwstydnice, każą dzieciom wcześnie spać
Przekopują piaskownice, w piłkę też nie wolno grać
Dzieci nie są takie głupie, sabat już nie straszny im
Trochę sobie popłakały, na podwórku robią szum
Dzieci nie da się oszukać, czarownice boją się
Co ma pływać nie utonie, czarownice znikną gdzieś