Chciałbym kiedyś móc zbudować wielki dom
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto
W środku wielki stół, na nim świeży chleb
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim
Na, na, na, na, na...
Dobrze byłoby przy tym stole siąść
Zamiast błąkać się po świecie razem sobie żyć
Bardzo chciałbym móc zbudować wielki dom
I zaprosić was do siebie, razem z wami być!
Na, na, na, na, na...
Budzisz się rano, syreny wyją, leje się z ciebie pot
Dostałeś numer wiec go przypinasz, wychodzisz przed swój dom
Na placu apel zaczął się, na którym musisz być
Wszyscy stanęli już i wyrównują szyk, i wyrównują szyk
Nagle chcesz uciec, zrobiłeś krok, megafon krzyczy
Stój! Stój!
Stój! Dokąd idziesz?!
Obudź się, przestań śnić
Spójrz gdzie musisz żyć
Stój! Stój! A teraz myśl!
Za jeden kroczek w niesłuszną stronę kara nie minie cię
Zapomnisz o tym, kim kiedyś byłeś, gdzie urodziłeś się
Kolejny dzień znów skończył się, zmęczony jesteś już
Do domu wreszcie chciałbyś pójść lecz wiwatuje tłum
lecz wiwatuje tłum!
A kiedy w końcu spokojnie zaśniesz - nagle usłyszysz głos
Stój! Dokąd idziesz?!...
Stój! Dokąd idziesz?!...
Stój! Dokąd idziesz?!...
W zmarzniętym mieście właśnie trwa
Spektakl gaszenia zbędnych lamp
Z brudnego nieba spływa chłód
Nocne koszmary budzą się
W tym mieście każdy czuje się sam
gdy sen jak zwykle nie chce przyjść
Cyba napiszę do ciebie list
By opowiedzieć ci...
Jak bardzo ciebie pragnę!
Jak bardzo pragnę cię!
to miasto zawsze było tak obce
Żarłocznych ulic sieć
Już cię niedługo całkiem połknie
Tak jak codziennie zjada mnie
Od dawna tutaj czuję sięsam
Szczególnie nocą,gdy obok śpisz
Zanim ta pustka zabije mnie
Muszę napisać ci...
Jak bardzo ciebie pragnę!
Jak bardzo pragnę cię!