Spreparowano mi
Mózg typu: "Odtąd-dotąd"
Numerowane sny
Chronią mnie przed głupotą
Swą rolę dobrze znam
Wiem co należy do mnie
Marzenia ktoś mi skradł
I nie mam żadnych wspomnień
Cholerny świat, wciąż pełen łajna
A każdy człek, Augiasza stajnia
Choć jestem psem, psem mechanicznym
Nie zmienię ich, jestem bezsilny
Jak długo stoję tu
Tego nikt nie wie
W krąg każdy to mój wróg
Kłamliwe plemię
Złodziei chodzi tłum
Z maskami psiej dobroci
Ich paser to ten ksiądz
Co w złotej komży chodzi
Gdy obserwuje ich
Jak maszerują razem
Mam w oczach dziki błysk
A w głowie myśli krwawe
Lecz zaraz śmiać się chce
Gdy nagle zaczną pląsać
Obnosząc dumnie swe
Nabrzmiałe chucią jądra
Siedziałem w barze, nie czekałem na nic, czułem się źle
Nagle weszłaś ty, tak cię poznałem, nie wiedziałem, że
Jesteś jak kotka niewinna tak
Jesteś jak lwica zaborcza, drapieżna
Jesteś jak pająk czujnie łakoma
twe ciało jest wciąż nienasycone
Zaczynasz zniewalać mnie...
Swym ciałem pożerasz mnie!
I odtąd wszędzie bywaliśmy razem, w noc i w dzień
Już przeczuwałem co się ze mną stanie, bo odkryłem, że
Stałem się celem twej namiętności
Padłem ofiarą zachłanności twej
Zniewalasz mnie, oślepiasz mnie
Pożerasz mnie swym ciałem!
Swym gestem zniewalasz mnie...
Swym ciałem pożerasz mnie...
Tydzień już w domu tkwisz
Mówisz, że ci źle
A cały świat twoim wrogiem jest
Mówisz mi, że nie masz sił
Samotnie dalej iść
Chcesz ze sobą skończyć
Nie chce ci się żyć
Nie mów tak, nie mów
Bo warto żyć
Nie mów tak, nie mów
Bo warto żyć
Spróbuj z domu wyjść, przekonasz się
Nie jesteś sam
Tylu ludzi żyje obok ciebie
Każdy z nich tak jak ty
Ma swoje trudne dni
Uwierz mi!
Życie jest słodkie tak jak miód
Następny dzień
Może być najlepszym twoim dniem