Spreparowano mi
Mózg typu: "Odtąd-dotąd"
Numerowane sny
Chronią mnie przed głupotą
Swą rolę dobrze znam
Wiem co należy do mnie
Marzenia ktoś mi skradł
I nie mam żadnych wspomnień
Cholerny świat, wciąż pełen łajna
A każdy człek, Augiasza stajnia
Choć jestem psem, psem mechanicznym
Nie zmienię ich, jestem bezsilny
Jak długo stoję tu
Tego nikt nie wie
W krąg każdy to mój wróg
Kłamliwe plemię
Złodziei chodzi tłum
Z maskami psiej dobroci
Ich paser to ten ksiądz
Co w złotej komży chodzi
Gdy obserwuje ich
Jak maszerują razem
Mam w oczach dziki błysk
A w głowie myśli krwawe
Lecz zaraz śmiać się chce
Gdy nagle zaczną pląsać
Obnosząc dumnie swe
Nabrzmiałe chucią jądra
Chciałbym kiedyś móc zbudować wielki dom
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto
W środku wielki stół, na nim świeży chleb
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim
Na, na, na, na, na...
Dobrze byłoby przy tym stole siąść
Zamiast błąkać się po świecie razem sobie żyć
Bardzo chciałbym móc zbudować wielki dom
I zaprosić was do siebie, razem z wami być!
Na, na, na, na, na...
Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twej głowie zmęczonej zepsuło się coś
Nie mogę ci pomoc, choć bardzo tego chcę
Dryfujesz po morzu, na imię mu lęk
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć
Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twym ciele spalonym czai się śmierć
Zabiłeś swe dziecko i masz do życia żal
Twoje szklane oczy przerażają mnie
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć...