Spreparowano mi
Mózg typu: "Odtąd-dotąd"
Numerowane sny
Chronią mnie przed głupotą
Swą rolę dobrze znam
Wiem co należy do mnie
Marzenia ktoś mi skradł
I nie mam żadnych wspomnień
Cholerny świat, wciąż pełen łajna
A każdy człek, Augiasza stajnia
Choć jestem psem, psem mechanicznym
Nie zmienię ich, jestem bezsilny
Jak długo stoję tu
Tego nikt nie wie
W krąg każdy to mój wróg
Kłamliwe plemię
Złodziei chodzi tłum
Z maskami psiej dobroci
Ich paser to ten ksiądz
Co w złotej komży chodzi
Gdy obserwuje ich
Jak maszerują razem
Mam w oczach dziki błysk
A w głowie myśli krwawe
Lecz zaraz śmiać się chce
Gdy nagle zaczną pląsać
Obnosząc dumnie swe
Nabrzmiałe chucią jądra
Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twej głowie zmęczonej zepsuło się coś
Nie mogę ci pomoc, choć bardzo tego chcę
Dryfujesz po morzu, na imię mu lęk
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć
Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twym ciele spalonym czai się śmierć
Zabiłeś swe dziecko i masz do życia żal
Twoje szklane oczy przerażają mnie
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć...
Budzisz się rano, syreny wyją, leje się z ciebie pot
Dostałeś numer wiec go przypinasz, wychodzisz przed swój dom
Na placu apel zaczął się, na którym musisz być
Wszyscy stanęli już i wyrównują szyk, i wyrównują szyk
Nagle chcesz uciec, zrobiłeś krok, megafon krzyczy
Stój! Stój!
Stój! Dokąd idziesz?!
Obudź się, przestań śnić
Spójrz gdzie musisz żyć
Stój! Stój! A teraz myśl!
Za jeden kroczek w niesłuszną stronę kara nie minie cię
Zapomnisz o tym, kim kiedyś byłeś, gdzie urodziłeś się
Kolejny dzień znów skończył się, zmęczony jesteś już
Do domu wreszcie chciałbyś pójść lecz wiwatuje tłum
lecz wiwatuje tłum!
A kiedy w końcu spokojnie zaśniesz - nagle usłyszysz głos
Stój! Dokąd idziesz?!...
Stój! Dokąd idziesz?!...
Stój! Dokąd idziesz?!...