Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twej głowie zmęczonej zepsuło się coś
Nie mogę ci pomoc, choć bardzo tego chcę
Dryfujesz po morzu, na imię mu lęk
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć
Nie jesteś, niestety, wolny od łez
W twym ciele spalonym czai się śmierć
Zabiłeś swe dziecko i masz do życia żal
Twoje szklane oczy przerażają mnie
W czterech ścianach własnych marzeń
Dopadnie cię śmierć...
Kiedy wszystko się wyda stracone
Gdy w zwątpieniu do reszty utonę
Zabiorę was wszystkich na stronę
I powiem wam o co mi szło
Kiedy stracę nadzieję
Kiedy zbiorę nie to co sieje
Gdy złość mnie jak potok zaleje
Powiem o co mi szło
Mózgi oklapłe jak dynie
Serca wyblakłe jak piach
Ludzie nadęci jak dynie
I nie chce być jednym z nich
Mózgi oklapłe jak dynie...
Kiedy przyjdzie wszystkiego się wyrzec
Kiedy klęska już będzie najbliżej
Kiedy dni będę spędzał na wyrze
Cóż, ktoś tak chciał - on, to dał
Wtedy bramę przed wami otworzę
I nie kluczem to zrobię lecz nożem
Do kieszeni z powrotem go włożę
I powiem o co szła gra
Mózgi oklapłe jak dynie...